Ciekawe miejsca w Ojcowie

 

 

 

Jaskinia Łokietka


Jedna z najbardziej znanych i kojarzonych polskich jaskiń.
W roku 1927 oficjalnie została uznana za zabytek stanowiący jedną z głównych atrakcji turystycznych OPN.

"Jaskinia ta znana tu jest pod trzema, nazwiskami: grotą Czajewską nazywa się dlatego, że leży na gruntach   wsi    Czajowic,    należącej  do klucza   Ojcowskiego;  grotą  Łokietkową zwą  ją ludzie od przechowującego się po dziś dzień podania, jakoby w niej ukrywał  się król Władysław Łokietek, uchodząc przed Wacławem, królem czeskim, a wlaściwie przed Ulrychem Boskowiczem, namiestnikiem krakowskim i sandomierskim, któremu schwytanie króla polskiego było poruczone.  Dziać się to musiało w latach pomiędzy 1297 a 1306 r., gdyż w tym roku Wacław umiera a Władysław obejmuje tron polski. Trzecią nazwę Królewskiej zawdzięcza jaskinia odwiedzinom Stanisława Augusta, króla pols.,którego tu przyjmowano nader wspaniale,  podczas podróży jego z Krakowa w r. 1787.

Przystęp do groty stanowi wąska rozpadlina skalna, 30 m. długa z góry otwarta i gałęziami zarośli ocieniona. Wszedłszy do wnętrza ,  widzimy  na prawo obszerny korytarz; prowadzi on do obszernej komory, przeszło 50 m. długiej,  20 m. szerokiej i 6 m. wysokiej. Z niej przez ciasny przesmyk na lewo dochodzimy do drugiej sali i do wąskiego przejścia, opatrzonego u góry otworem, który przewodnicy nazywają kuchnią Łokietka. Idąc dalej , trafiamy na miejsce, gdzie schody prowadzą w dół  do bardzo  obszernej  komory, jakby do świątyni. To miejsce przewodnicy uważają  za właściwe schronienie Łokietka; pokazują tam  nawet  jego   łoże.

Jaskinie tę, jak  i  kilka   innych, zwiedzali i badali w latach 1870 i 1871 Jan hr. Zawisza i prof.  Gotfryd Ossowski. Znajdywali oni tu pod gruzowiskiem   odpadłych  od  sklepienia głazów i pod stalagmitami mnóstwo kości  niedźwiedzia jaskiniowego, Szczególnie obfitą pod tym względem była komora dolna, dokąd mnóstwo tych zwierząt wpędził gwałtowny prąd wody, który potem   przez   niedostępne   dziś   ujścia   uchodził. Była więc ta grota legowiskiem niedźwiedzia jaskiniowego.Tu go zastał  kataklizm wielkich napływów wodnych i przez brak żywności i powietrza o śmierć  przyprawił. Kości jego dziś znajdowane, nie starte przez wodę i nie rozrzucone, czerepy i piszczele leżące  razem,  dowodzą,  że  tu na miejscu  śmierć  poniósł.  W  jaskini tej znajdują się tylko kości niedźwiedzia; nie ma  tu szczątków  jego zdobyczy, gdyż   niedźwiedź nie zanosi jej do legowiska, lecz na miejscu pożera lub zakopuje. Schroniskiem  człowieka w czasach   przedhistorycznych jaskinia ta,  zdaje się,  nie  była. Hr. Zawisza przy wejściu tylko, i to na powierzchni znalazł ślady pobytu  człowieka  z  daleko-nowszych  czasów."

 

lokietekpodojcowem 

 


 

 

Jaskinia Ciemna


Jaskinia ciemna położona jest aż 65m nad Doliną Prądnika. Jaskinia jest jednym z najważniejszych w Polsce zabytków archeologicznych,  badania dowiodły, że zachowały się tu pierwsze ślady człowieka pierwotnego sprzed ponad 125 tysięcy lat (!)
W Jaskini Ciemnej będziemy mogli zobaczyć w niej zrekonstruowane obozowisko neandertalczyków.

"Ciemna czyli Ojcowska grota.
U stóp grupy, zwanej Rękawicą, wznosi się czworościenna wysoka skała. Obok niej ścieżka prowadzi do groty Ciemnej,  zwanej także Ojcowską , ścieżka stroma i dość uciążliwa, po której wśród zarośli   dębiny i leszczyny dochodzimy do  niskiego  otworu  jaskini. Tym otworem, jakoby głównym, wprowadzają przewodnicy gości; dokładniejsze jednakże zbadanie pokazało, iż otwór ten  nie jest wejściem  głównym.  Znajduje się ono z prawego boku, na 2 m. od zwyczajnego wejścia, jest obszerne , lecz odłamami skał tak zawalone i tylko chyłkiem przejść je można. Jaskinia ta  pod względem wzniesienia nad poziom morza zajmuje drugie miejsce po górze Chełmowej. Dzięki temu, ze szczytu przedstawia się turyście najpiękniejszy widok na dolinę Ojcowską a nawet na dalekie Tatry.
Przez niski otwór, bo niespełna 1 m. wysoki, osłonięty przeciwległą skałą i zaroślami, wchodzimy do obszernej sali, z początku   ciemnej; wkrótce jednak rozjaśnia się, gdy przez otwór przenika dość światła. Sala ta bardzo obszerna (szeroka do 30 m. wysoka na  18  m.) ma do 80 m. długości. Wysokie, wypukłe sklepienie wzbudza w nas podziw. Panuje tu cisza tajemnicza; przerywa ją tylko cichy szmer kropel wody ściekającej ze sklepienia na kamieniste dno. Szelest ten jednak  nie  razi  ucha;  wydaje się,  iż wahadło zegara liczy na sekundy czas, który tu spędzamy.  Przez niski korytarz wchodzimy do następnej sali, przedzielonej grubym filarem na dwie części, z których prawa jest większa, lewa mniejsza. Z tych sal przechodzimy do kilku niskich sklepień, które   prowadzą  do  mniejszych lochów , częścią  gliną  zawalonych; dostać się można do nich tylko na czworakach, ale, przewodnicy twierdzą,  że nikt się tam  jeszcze  nie zapuszczał. Krąży  podanie,  że w czasie najazdów tatarskich starcy, kobiety i  dzieci  przemieszkiwali tutaj przez dwa lata, Oni to pewnie chcąc sobie pobyt udogodnić,  oczyścili jaskinię z ziemnego namuliska  i  dlatego  zawiera  ona mało śladów zwierzęcych.
Jakkolwiek grota Ciemna jest rozmiarów znacznych i bywa bardzo często celem  wycieczek turystów,  nie  może się  jednak równać z grotą Łokietkową  ani  rozmiarami  anli rozmaitością  swej   konfiguracji."

 

 

jaskiniaciemna 

 


 

 

Jaskinia Nietoperzowa


Wnętrze jaskini stanowi wodospad naciekowy i kotły wirowe. Na przestrzeni setek lat prowadzone były w niej liczne badania archeologiczne, na których natrafiono między innymi na liczne kości zwierzęce (w tym mamuta), gliniane i kamienne naczynia, oraz znaczne ślady ludzi pierwotnych Homo Sapiens.
Jaskinia Nietoperzowa dzięki swemu naturalnemu, mrocznemu urokowi była wykorzystywana również w filmach takich jak "Ogniem i mieczem" J. Hoffmana i "Legenda o Św. Mikołaju".

 

jaskinianitoperzowa

 

 


 

Zamek Kazimierzowski

Historyczna budowla została wzniesiona przez króla Polski Kazimierza Wielkiego w XIV wieku.Tradycja głosi, że nazwa warowni, w swej pierwotnej formie brzmiąca Ociec, została nadana przez samego króla, na pamiątkę walki o tron krakowski jego ojca, Władysława Łokietka, który w okolicznych jaskiniach znajdował schronienie. Zamek został zastawiony za czasów Władysława Jagiełły, co miało związek z wydzieleniem starostwa ojcowskiego, dzierżawionego kolejno przez Szafrańców z Pieskowej Skały, Bonerów, Myszkowskich. W I poł. XVII wieku, zaniedbany i podupadły, zwłaszcza po potopie szwedzkim, kiedy był użytkowany przez Szwedów jako magazyn żywności i broni, przeszedł w ręce Korycińskich, którzy przystąpili do jego restauracji i rozbudowy.

 

 

zamkojcow 

 

Jest pod Krakowem, bardzo niedaleko

Dolina sławna strasznymi pieczary,

Na stromej skale, nad szumiącą rzeką

Czernieje tam zamek stary.

 

(Deotyma, Narz. w Ogrodz. IV, 2).

" Przeszedłszy mostek  na  Prądniku  za  hotelem Pod Łokietkiem dostajemy się w północną część parku a stąd po górzystej  dróżce  ku Białemu domkowi, skąd znowu pod lipami i grabami ocienionej grobli dojdziemy do niższej baszty. Przed nią był niegdyś most a może i zwodzony, prowadzący do wejścia baszty, zamykanej bramą, po której zawiasy dotąd się utrzymały.Most  wspierał się na trzech z wapienia  wzniesionych fundamentalnych słupach, które do dziś jeszcze istnieją. Do r. 1894 był tu jeszcze most tymczasowy,   który   przecież   przy   rozpoczętej restauracji zamku usunięty został a przepaść pod nim gruzem i kamieniami  zasypana. Po moście tym wchodziło się  przez ostrołukową bramę  do wnętrza mniejszej  baszty, gdzie po prawej stronie  widać do dziś  dnia jakoby kapiteliki murarskiej roboty; widocznie stał tam albo stanąć miał ołtarzyk, na wzór bram w starych miastach; Krakowie, Lublinie itp. Wnętrze bramy jest sklepione w stylu ostrołukowym,a, nad nim znajduje się tej samej co brama obszerności izba z dwoma oknami, jednym ku południowi, drugim ku zachodowi, z dwiema strzelnicami do ręcznej  broni i kominkiem. Do izby tej wchodzi się i dziś jeszcze po schodkach, drzwiami w zewnętrznym  murze.  Służyła  ona dawnymi czasy za odwach dla straży zamkowej, dziś zamieszkuje ją zawsze ktoś ze służby administracyjnej.
Dach miał pierwotnie kształt łamanej czworobocznej piramidy, później kształt kończastego stożka;   dzisiejszy,   płaski,  najnowszego   jest   pochodzenia. Wyszedłszy z bramy, widzimy przed sobą obszerny prostokątny dziedziniec. 

Niegdyś tu pewnie odbywały się rycerskie harce a piękne damy  z  górnych   okien   zamku   przyklaskiwały zwycięzcom i wieńcem darzyły najdzielniejszego. Niegdyś rozlegały się tutaj trąbki straży zamkowej i hasła halabardników: dziś dziedziniec trawą zarasta, wlecze się ślimak w wapiennej skorupie lub konik polny zaświerszczy. A zresztą cisza i pustka! Lecz fantazja podbudzona snuje obrazy barwne : przed jej oczyma powstają  rycerzów żelazo okuci i skrzydlaci husarzy,  co  szelestem swych skrzydeł rozpędzali nawały Tatarów i Szwedów. Na prawo od wejścia rozsypuje się w gruzy mur, którego wysokość sięgała dachu małej baszty a długość dochodziła do ściany zamkowej. Wsparty  silnymi  skarpami  od  strony  południowej wznosił się zamek na trzy piętra a pokryty był: podwójnym łamanym dachem.Czas i niedbalstwo zniszczyły go, chylił się coraz bardziej  ku  upadkowi i w r. 1829  zupełnie rozebrany został. Ocalały po nim szczątki murów, które z roku na rok w gruz się rozsypują.

Oprócz dość licznych komnat była tu i kaplica, jak świadczy o tym Adam Naruszewicz w djarjuszu podróży króla Stanisława Augusta w  roku 1787 odbytej. Pisze bowiem, iż Stanisław August  trzymał w tej kaplicy do  chrztu wraz z p. Ignacową  Załuską, starościną  zawistoską, wnuczek jej a córkę Teofila Załuskiego, kasztelana buskiego i żony jego, Honoraty z Stępowskich.
Długosz  także  już w XV wieku  wspomina o prebendarjuszu przy kaplicy w Ojcowie.

W środku dziedzińca mieści się studnia wykuta w skale, głęboka przeszło na 40 m.Po przeciwnej stronie zamku stały  kuchnie i inne zabudowania gospodarskie.       
Obszedłszy mury otaczające dziedziniec, dzisiaj po części w gruzach leżące, dochodzimy w północnym kącie po   niewielkim   wzniesieniu do wielkiej  ośmiobocznej  baszty z ciosowego kamienia wapiennego. Wznosi ona dumnie swe czoło na niedostępnej   skale, górujcej nad  całą doliną. Obejść ją można tylko od strony wschodniej i południowej, z zachodniej  i północnej  strony   stoi na niedostępnej opoce. Ponieważ  przy zaprojektowanym odnowieniu  baszty połowę  jej zrzucono do środka, przeto zawalono głazami  wnętrze baszty i wejście do niej zupełnie uniemożliwiono. Opiszę ją przeto taką, jaką widziałem  przed  rozpoczęciem   restauracji w  r. 1893.
Od    strony   wschodniej   znajdowało   się   dość wąskie. o okrągłym sklepieniu wejście, którym nie więcej jak  dwie  osoby  przejść  mogły. Tu grubość  muru basztowego dochodziła do czterech łokci. Dzisiaj, to wejście zarzucone głazami i wstępu do   wnętrza   niema.
Przeszedłszy korytarz  w grubym murze, znalazłem się w jednej okrągłej sali bez okna, zajmującej całe wnętrze baszty.Na przeciw wejścia znajdowały się w ścianie trzy sklepione zagłębienia. W prawym z nich były jeszcze półeczki, służyło więc    prawdopodobnie za apteczkę lub podręczne schowanko. Średnie zagłębienie, dwa razy obszerniejsze od prawego, mieściło kominek, a lewe, tejże wielkości co prawe, otwierało wejście do lochów podziemnych.  Było  ono już wtedy zawalone głazami, a według dawnego podania prowadzić miało aż do Pieskowej Skały (?)
Po lewej stronie ściany wznosiły się murowane schody, nie szersze nad łokieć, wiodące na  pierwsze  piętro.  Były one    zamaskowane cienką ścianką, której szczątki  widzieć się  jeszcze dały. Wyższe piętro już wówczas  niedostępne było gdyż ani podłogi ani belek  nie  było. Jakie było przeznaczenie dolnej sali, trudno dziś odgadnąć; służy chyba mogła, za więzienie lub na skład rynsztunku, ale nie na sień, gdyż żal by było tyle na nią poświęcić miejsca, i nie na mieszkanie,  gdyż okna nie było które by światło wpuszczało, a wąskie wejście także bardzo skąpo udzielić by go mogło. Ponad kominkiem dolnego piętra znajdował się na pierwszym piętrze kominek o tym samym, co dolny, wylocie  obramowany zręczną murarską robotą.
Pierwsze piętro oświetlone było jednym oknem a drugie dwoma. Na trzecim piętrze w każdej z ośmiu ścian było po oknie w kształcie  litery T, nad którymi widniały wyloty rynien, odprowadzających wody deszczowe z dachu.
Baszta cała u wierzchniego zrębu ozdobiona była zazębieniami, jakby koroną a pokryta dwukrotnie łamanym,później stożkowym,  gontowym dachem.
Ś.p. hr.Ludwik Krasiński zostawszy przez kupno właścicielem całego  Ojcowskiego klucza (r.1892) miał godne zacnego obywatela i magnata zamiary odrestaurować zamek według dawnego planu, jaki znaleziono w bibliotece Uniwersytetu Krakowskiego i umieścić  tu  muzeum wykopalisk Ojcowskich oraz fauny i flory tutejszej. Zwieziono już materiały, zapełniono nimi   cały   dziedziniec   zamkowy,   sprowadzono z Kielc ciosowe odrzwia  i futryny do okien. Podejrzewając ośmioboczną   basztę  o kruchość jej ścian, zdjęto  dach i zaczęto  zdejmować od góry istnie cyklopowe głazy prawie do połowy wysokości.    Nieszczęściem  -  niespodziewana śmierć hrabiego Ludwika (21 kwietnia 1895) nie pozwoliła  mu   spełnić   pięknego   zamiaru,   który dotąd oczekuje lepszych czasów na urzeczywistnienie.
Materiał  budowlany wywieziony  i zużyty został na poprawę drogi i odrzwia i futryny leżą dziś jako pastwa niszczejących   żywiołów, słońca, deszczu i mrozu,  a reszta  niezwalonej  baszty jak  pień zrąbanego dębu, sterczy nad doliną, smutny  niedbałości przedstawiając  widok. Zdarzyło mi się być na dziedzińcu zamkowym w czasie, kiedy włościanie zwożący kamienie spożywali obiad. Wdałem się z nimi w rozmowę, a gdy ta zeszła na basztę, te od nich  usłyszałem słowa z żalem wypowiedziane: ''Panie, myśmy tu od kołyski na tę basztę patrzali, bo ją zbudował nasz król Kazimierz, co lubił chłopów, a, dziś co mamy ? Pień zrąbanego  dębu! Gdyby nasz hrabia żył, byłoby tu inaczej"."

 


 

Góra Okopy


Góra Okopy wznosi się ponad 100 m. n.p.m. Jest to wzgórze zbudowane z wapieni, na którym rozciąga się ścieżka-szlak zwana Jaskinia Ciemna-Góra Okopy. Całe wzgórze jest doskonałym punktem widokowym na podkrakowskie wsie. Masyw porasta dziewicza roślinność, która dodaje uroku i zachęca do pieszych jak i rowerowych wędrówek. Poniżej najsłynniejszego punktu widokowego, jakim jest Wapiennik możemy dostrzec otwór dużej jaskini zwanej Jaskini Okopy Wielka Dolna. Baczniejsi zwiedzający dostrzegą na Wzgórzu Okopy pozostałości wałów niegdyś tam znajdującego się grodu obronnego, który został wybudowany na przełomie XII i XIII z późniejszymi renowacjami.

"Gra Okopy i Jaskinie pod Okopami.
Minąwszy budynek, zwany Redutą, w którym się mieści administracyjna mleczarnia, ujrzymy po lewej stronie Prądnika bardzo stromą, gliniastą  drogę, prowadzącą  do Smardzowic. Wszedłszy po niej prawie aż do jej końca, zboczymy ścieżeczką,  przez zarośla na prawo i wkrótce staniemy wobec ogromnego skupienia skał wznoszących się prawie nad samym Prądnikiem, na 150 m. nad poziom: doliny. Skaliste to zgrupowanie stanowi rodzaj płaskowzgórza, wspartego od północy,  zachodu i południa nagimi, prawie prostopadłymi ścianami, od wschodu zaś łączy się  falisto z  płaszczyzną  pobliskiej wsi Smardzowlce.

Płaskowzgórze to, nazwane Górą Okopów przedstawia bardzo interesujące, a nieźle zachowane resztki jakiegoś przedhistorycznego obwarowanego okopu. Dwa potężne, równoległe do siebie wały zaczynają się w stronie północno-wschodniej a kończą przy wąwozie Smardzowickim.
W pośrodku przerywa się wał i stanowi wyjście na okoliczne pola. Między wałami znajduje się fosa różnej głębokości. Liczne znajdywane po polu i w kretowinach wyroby ręki  ludzkiej świadczą, że miejsce to było w czasach okresu kamiennego  obronnym siedliskiem ludzi.Trudno jednakże dać na  piśmie dokładny obraz tego obozowiska, przeto ciekawemu turyście radzimy   najlepiej   osobiście rozpatrzeć się na miejscu.
Potężne  to  obnażenie  mieści w sobie  5 jaskiń. Najwększa z nich jest:

1. Jaskinia  Wielka pod  Okopami do 70 m. długa, z wspaniałym wejściem, na kilkanaście metrów wysokim a kilka szerokim, widzialnym z bardzo wielu miejsc.  Obszerna ta i widna jaskinia posiada po lewej stronie wejścia olbrzymie okno, utworzone   przez   oberwanie   się   wielkich   odłamów skalnych, leżcych dziś na namulisku.
Pan Czarnowski, który tę jaskinię w latach 1895 - 98 rozkopywał znalazł właśnie pod tym  oknem, w jamie  bocznej, 2,5 m.  szerokiej a 5 m. długiej, na głębokości kilkunastu centymetrów naczynie gliniane z monetami srebrnymi w liczbie 116. Były to przeważnie denarki  królowej Ryxy i syna jej  Kazimierza I (1040-1058) a także 26 denarków Sieciecha, możnowładnego wojewody za Władysława Hermana. Że zaś panowanie  tego  króla  przypada  na lata między 1077 a 1095,  przeto i wykopalisko do tych samych lat odnieść można. Pod ścianami jaskini znajdowało się na pół  metra  pod  namuliskiem 11 ognisk, z których jedno, 14 m. długie, przytykało do prawej ściany. Przy tych ogniskach znajdowało się mnóstwo kości  zwierzęcych,  po części łupanych, oraz wiele wyrobów ręki ludzkiej, krzemiennych, kościanych i  glinianych. Kilka siekierek kamiennych, gładko szlifowanych wskazuje, że jaskinia zamieszkaną była w okresie neolitycznym.


2. Jaskinia górna pod okopami znajduje  się w tej samej skale co Wielka, lecz jest bardzo trudno dostępna. Dostać się do niej można jedynie przez płaskowzgórze, idąc przez las ścieżką do drugiej rozpadliny skalnej a spuściwszy się między zaroślami  kilkadziesiąt kroków na dół, znowu wspinać się trzeba o kilka metrów w górę ponad głęboką przepaścią, po stopniach, które p. Czarnowski w skale wykuć kazał.
Jaskinia, ta stanowi korytarz, miejscami 2-5 m. wysoki, około 35 m. długi a 1-3 m. szeroki. Przy końcu załamuje się  pod  kątem  prostym. I tu zaraz przy  wejściu  były  wielkie  ogniska  a obok nich  mnóstwo wyrobów kamiennych, kościanych i glinianych, grubej roboty, choć na kole garncarskim toczonych.


3. Jaskinia mała górna znajduje się nieco wyżej przy rozpadlinie wiodącej do poprzednio opisanej jaskini. Wejście jej  ma  2,75  m.  wysokości,  a cała długość dochodzi do 3 przeszło m. Jest to szczupłe schronisko, mogące pomieścić tylko jednego  człowieka. Prócz małej ilości  drobnych kostek jaskinia ta nic nie zawierała.


4. Jaskinia mała dolna po  zachodniej  stronie góry Okopy, znacznie niżej od poprzedniej. Utworzyła, się ona przez płaski złom wsparty o stromą skałę. Wejście do tej jaskini ma 2,5 rn. wysokości, 1,5 m. szerokości, a długość całej jaskini dochodzi 3m. Namulisko zawierało bardzo małą ilość kości i zębów zwierzęcych.
5. Dziurawiec pod stromymi  skałami, ku wąwozowi Smardzowickiemu, w zachodnio -południowym cyplu skały. Okrągły   otwór,   1,5  m. szeroki  i  tyleż wysoki, widniejący z dala nad ziemią na kilka metrów, trudno jest dostępny.Wylot na końcu przeciwległym,  lubo  znacznie obszerniejszy, zupełnie jest niedostępny."

 

 

goraokopy 

 


 

 

Kaplica "Na Wodzie"

 

"Oprócz wielu innych niedogodności Ojców przez długie lata doznawał  i  tej, iż  goście  tu przebywający, nie  mieli  gdzie   zadość uczynić duchownym  swoim  potrzebom  -  słowem nie było ani kościoła ani kaplicy.
Goście  w  święta   i    niedziele,  chcąc   zadośćuczynić religijnym obowiązkom, udawać się musieli do kościołów o 3 km. odległych, do osady Skała lub do wsi  Smardzowice. Księża  licznie przebywający w Ojcowie również spełnić nie mogli obowiązków kapłańskich, czytania co dzień mszy św.
Jaka była potrzeba jakiegokolwiek przybytku, gdziżeby pobożne dusze wznieść mogły westchnienia swe ku niebu, dowodzi tego następująca okoliczność.  Na  dziedzińcu  zamkowym stał przez lat kilka w drewnianej  pace kamienny posąg Matki  Boskiej,  sprowadzony przez hr.J. Zawiszę. Pakę otworzono, sklecono naprędce z prostych desek maleńki szałasik i tam na zaimprowizowanym ołtarzyku postawiono figurę *). Wnet pobożne ręce przyniosły parę  świeczników, zawiesiły  u  powały    lampkę i  zdobiły ołtarzyk polnymi kwiatami.  Ustawiono po bokach dwie proste  ławeczki   i   odtąd   już  w  każdy   poranek zastać tu było można modlące się osoby.
Taki  stan  rzeczy, taki brak  poświęconego miejsca, a także coraz większy napływ gości po otworzeniu wodoleczniczego zakładu, Goplany, skłoniły zarząd dóbr Ojcowskich do wystarania się u wyższej Władzy o pozwolenie wystawienia kaplicy.
Pierwotnie był zamiar wystawić ją na dziedzińcu zamkowym, lecz gdy Władza  zezwoliła urządzić kaplicę i tylko dla leczących się w Zakładzie, a  miejsca tu odpowiedniego nie było, zburzono  łazienkę  na  Prądniku a  na  miejscu jej wystawiono na fundamentalnych kamiennych filarach nowy budynek drewniany w stylu zakopiańskim - kaplicę. Zasługa w tym  wielka ś.p. dra S.  Niedzielskiego, ordynującego wówczas w tutejszym leczniczym zakładzie: on bowiem przekonał Zarząd do poniesienia kosztów, on podał plan świątyńki i pod jego okiem pracowały tutejsze siły, stolarz Chmielewski i snycerz Wimmer, wykonawca ołtarza.
Obraz olejny w ołtarzu, przedstawiający Matkę  Najświętszą  z Jej  dziecięciem na ręku wymalowała i w darze ofiarowała jedna z pań przebvwających w Ojcowie. Sprawiono potrzebne aparaty do Najświętszej Ofiary i otworzono podwoje kaplicy na   użytek i pociechę tutejszej publiczności (1901).
Odtąd kaplica nigdy pustą nie stoi. Licznie przybywający kapłani odprawiają  codziennie msze św. a z ust i serc licznie gromadzących się pobożnych może niejedno już wyszło dziękczynne westchnienie za fundatorów i inicjatorów tego przybytku.

--------------------------

*) Posag ten teraz stoi pod zamkiem na skale, przy wjedzie z Olkusza."

 

 

kaplicanawodzie 

 


 

 

Muzeum im. Władysława Szafera w Ojcowie


Muzeum mieści się w dawnym hotelu Pod Łokietkiem. Zwiedzającym oferuje szeroką gamę eksponatów z zakresu geologii i rzeźby (Dolina Prądnika), a także architektury, czy świata roślinnego i zwierzęcego OPN. W skład muzeum wchodzi także Park Zamkowy. Na jednej ze ścian widnieje tablica poświęcona nieżyjącemu już patronowi muzeum - Władysławowi Szaferowi.

 

 muzeumwojcowie

 

 


 

Zamek w Pieskowej Skale

 

"Od Olkusza oddalona przez wsie Przeginia i Sułoszowa o 16 wiorst, w zachodnio-północnej stronie doliny Prądnika, miedzy  Grodziskiem, a wsią Sułoszowa wznosi się dumnie na skale, 1600 stóp nad poziomem morza, zamek Pieskowa Skała. Był on niegdyś w górnej połowie doliny również obronnym schroniskiem dla ludności, zagrożonej najściem nieprzyjaciela, jak zamek Ojcowski był nim w dolnej.
Z Ojcowa prowadzą do niego dwie drogi: jedna dla turystów, lubiących piękne widoki, doliną nad Prądnikiem; druga zaś, kołowa, przez Wolę Kalinowską i przez las. Obie doprowadzą  nas pod skałę zamkową, skąd na zamek dostać się można drogą kołową naprzeciw hotelu.  Dostawszy się na górę, okrążamy obronny bastion i stajemy wobec kamiennej  bramy  sklepionej.
Niegdyś do bramy tej prowadził most zwodzony, który później zastąpiono murowanym. Nad bramą z kamienia ciosowego w stylu baroco na wmurowanej tablicy czytamy:
Castrum hoc a Petro  Szafraniec, palatino Sandomiriensi anno 1582 constructum, tractu temporis  bis combustum et totaliter desolatum, Sobieslaus Augustus dominicus comes de Mieroszewice Mieroszewski, Ordinis St. Gregorii Magni comendator, Academiae Scenciarum Cracoviensis membrum honorificum, majoratus Mieroszeviensis et comitatus Pieskowa Skała, dominus haereditarrius etc. restruxit et exornavit 1864 - 1877 *).
-----------------
*) "Zamek ten przez Piotra Szafrańca, wojewodę  Sandomierskiego roku 1582 wystawiony, z biegiem czasu dwukrotnie pożarem zupełnie zniszczony, Sobiesław August, cesarski hrabia na Mieroszewicach Mieroszewski, kawaler orderu św. Grzegorza W., członek honorowy Krakowskiej Akademii Umiejętności, majoratu Mieroszewickiego i hrabstwa Pieskowej Skały dziedziczny pan, odbudował  i  przyozdobił   1864-1877".
W napisie tym błędnie jest podane imię Piotra, jako założyciela zamku. Według świadectwa Paprockiego i Niesieckiego nie Piotr, ale Stanisław, syn Stanisława, a więc prawnuk Piotra " w Pieskowej Skale zamek ozdobny niemałym kosztem wymurował ".

 

 

 pieskowaskala

 

Przeszedłszy tę bramę, obok której mieści się mieszkanie dozorcy zamku, dostajemy się na dziedziniec pięcioboczny, którego dwa narożniki, na prawo i na  lewo, opatrzone są ośmiobocznymi basztami, trzeci basztą okrągłą, czwarty ostrołukową bramą sklepioną , a piąty odkryty, zasłonięty tylko niską balustradą.
Budowle otaczające dziedziniec ten, dzieło to Mikołaja Zebrzydowskiego, a nowym, zamkiem nazwane, wznoszą się na dwa piętra i zawierać mają do 60 pokojów, z których część zajmowała w porze letniej rodzina  p. Wilczyńskiego, dawniejszego dziedzica. W dawnych czasach część tę zamku zajmowała służba łowiecka. Baszty po rogach nowszego pochodzenia wznoszą się na cztery  piętra.  Środkowa, okrągła, służyła niegdyś podobno na więzienie.
Wprost bramy głównej znajduje się druga brama o sklepieniu ostrołukowym, w której ustawiony jest posąg Najśw. Panny Niepokalanej, a u spodu jego wyryty rok 1877. Minąwszy na lewo wieżę zegarową, (choć dziś zegara w niej niema),  wchodzimy   na dziedziniec zamku starego, będącego o tyle dziełem Szafrańców, iż oni luźno stojące budowle w jedną całość połączyli.
Dziedziniec ten niewielki, w kształcie trapezoidu, w ścianach otaczających  go mieści się 14 drzwi, prowadzących do różnych pomieszczeń. I tak zaczynając od lewej strony:
1. Drzwi, prowadzące do sieni i do piwnicy oraz do pięciu dolnych, nieodrestaurowanych pokoi.
2. Drzwi głuche do dolnych pokoi.
3. Drzwi prowadzące na schody na korytarz pierwszego  piętra.
4. Drzwi do piwnic.
5. Drzwi do piwnic.
6. Drzwi do kuchni  czeladnej z dwóch pomieszczeń.
7. Drzwi do czeladnej kuchni, głuche.
8. Izba sklepiona na pomieszczenie  studni w skale wykutej.
9. Drzwi do kuchni i spiżarni pańskiej, w sionce schody do stołowego pokoju na pierwszym piętrze.
10. Drzwi na górny korytarz.
11. Drzwi głuche.
12. i 13. Drzwi do składów sklepionych i do stajen.
14. Drzwi do więzienia.

Na ścianach w kilku miejscach widać wypukłe  litery S.M. otoczone dębowym wieńcem. Przez trzecie lub dziesiąte drzwi dostajemy się po schodach na pierwsze piętro. Na pierwszym i drugim przystanku ich leżą zbrojni  rycerze, wykuci  z ciemnego marmuru; niema jednakże tablicy, która by objaśniała kogo mianowicie wyobrażają *). Na lewo nad schodami widać słowa w wypukło-rzeźbie: "On a beau sa maison bati; si le Seigneur n'y met la main, on  ne peut que batir en vain". (Nie zbuduje nikt dobrze domu, jeżeli Pan nie przyłoży ręki. Buduje daremnie).
Wchodzimy teraz na obszerne, otwarte z boku krużganki, okalające cały gmach. Przez oddzielne drzwi wchodzimy do sali balowej z pięknym  modrzewiowym pułapem, z chórem dla muzyki i do następnych pokojów, które zajmował hr. Mieroszewski. Są to: dwa pokoje z pawilonikiem, kredens, bawialny, gabinecik w wieży zegarowej, skarbiec sklepiony, gabinet pana i biblioteka w baszcie, sypialnia, apteczka. Są one wysokie, obszerne, zachowane w najlepszym stanie,  niestety zupełnie puste, gdyż  hrabia   całe umeblowanie, obrazy, bibliotekę  itd.  wywiózł z sobą do Krakowa.
Na drugiem piętrze są takie same krużganki i 6 pokoi w najlepszym stanie, inne po pożarze nie odrestaurowane; oprócz tego kaplica i zakrystia.  Na trzecim piętrze jest już tylko poddasze.
Gdy z dołu patrzymy na zamek, łudzą nas te rzędy okien, jedne nad drugimi, jak gdyby zamek mieścił w sobie pięć piętr, a my dwa tylko zwiedziliśmy. Tak jest, wznosi on się wprawdzie na pięć piętr, lecz dwa z nich są w skale, trzecie na ziemi, a dwa nad ziemią.
Nasuwa nam także wątpliwość liczba komnat,  których dawni pisarze  do stu wymieniają, gdy tymczasem dziś po skrzętnym przeglądzie trudno jest tyle doliczyć.             .
Kaplica na drugiem  piętrze ma piękną kopułę. Ołtarz w niej z dębowego drzewa z obrazem św.Michała. Kazalnica i chór są także dębowe.
Dawniejszymi laty oprowadzający pokazywał w północnej części loch, zwany Dorotką. Znajdował on się zapewne w podziemiu wieży, której śladów dziś nie widać. Spuszczano do niego przestępców skazanych na zamorzenie głodem. A ponieważ pierwszą ze skazanych była jakaś Dorota, od  niej loch podobny zwykle Dorotką nazywano. Imię więc własne zmieniono na pospolite. Dziś loch ten nie istnieje, zasypano go i urządzono w tym miejscu mały ogródek z altanką.
Pokoje w zamku,  jak już wyżej powiedzieliśmy, do niedawna świeciły pustkami i nie były zamieszkane. Dla letników więc pomieszczenia tam nie było: za to są domki należące do zamku i na lato przybyłym gościom odnajmowane, a mianowicie:
Na Parnasie (trzy mieszkania po dwa po-koje  z  kuchnią).
Czworak (dwa pokoje z kuchnią).
Murowaniec  (sala, sześć pokoi, dwie kuchnie, stajnia i  piwnica).
Podzamcze  (2 mieszkania po trzy pokoje i kuchnia).
Pod rusałką (takież pomieszczenie).
Hotel Pod maczugą Herkulesa (?) (dwanaście pokoi). "

.-------------------
*) Są to zapewne nagrobki dwóch Szafrańców.